Polska poderwała myśliwce. Trzeci incydent nad Bałtykiem w tym tygodniu
"Rosjanie znowu testują możliwości naszych systemów OP (obrony powietrznej – red.). Para dyżurna polskich myśliwców z Malborka dokonała przechwycenia dwóch rosyjskich Su-30 nad Bałtykiem" – napisał szef MON w czwartek (16 lipca) w serwisie X.
Jak przekazał, po zakończeniu tej operacji polskie załogi zostały skierowane do dodatkowego przechwycenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20, który znajdował się około 30 km na północ od Jastrzębiej Góry. Po zakończeniu eskorty rosyjska maszyna została przejęta przez samoloty szwedzkie.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że zarówno podczas przechwycenia Su-30, jak i Iła-20 nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Kolejne przechwycenie rosyjskich samolotów nad Bałtykiem. Polska poderwała myśliwce
Był to kolejny w ostatnich dniach incydent z udziałem rosyjskiego lotnictwa nad Morzem Bałtyckim. W środę (15 lipca) minister obrony informował o przechwyceniu pary myśliwców Su-30SM2 z Królewca.
Szef MON podkreślił, że rosyjskie samoloty nie zbliżyły się do polskiej przestrzeni powietrznej. "Dodatkowo nad Bałtykiem operowała para myśliwców ze Szwecji, która eskortowała przechwycone rosyjskie maszyny" – napisał.
Dzień wcześniej, we wtorek (14 lipca), Kosiniak-Kamysz przekazał, że tego dnia polska para dyżurna przechwyciła nad Bałtykiem, ok. 30 km od Ustki, rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Jak dodał, po nawiązaniu kontaktu i po sygnałach o tym, że powinien opuścić przestrzeń, maszyna oddaliła się w kierunku Rosji.
Minister powiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, że była to "pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej".